Kiedy sięgałam po tę publikację, miałam w sobie sporo nadziei na wyważone podejście do tematu i liczyłam, że nie będzie to kolejny „straszak”, jakich niemało.
Choć temat poruszany w książce jest poważny – uzależnienie dzieci od gier komputerowych, to jednak „Jak wychować zdrowego gamera” próbuje połączyć ze sobą świat online i offline i robi to w sposób wyważony i spokojny.

„Jak wychować zdrowego gamera” to raczej próba zrozumienia, dlaczego granie potrafi stać się tak silnym regulatorem emocji.
CZEGO DOWIECIE SIĘ Z TEJ RECENZJI?
- Kim jest autor książki „Jak wychować zdrowego gamera”?
- Co w tej książce jest na prawdę wartościowe?
- Z czym nie do końca się zgadzam i dlaczego?
- Dla kogo jest ta książka?
- Moja konkluzja
Kim jest autor książki „Jak wychować zdrowego gamera”?
Alok Kanojia, znany jako Dr. K, jest psychiatrą wykształconym na Harvardzie, specjalizującym się w zdrowiu psychicznym młodych dorosłych oraz problemach związanych z nadmiernym graniem. Jest współzałożycielem projektu Healthy Gamer, w ramach którego prowadzi rozmowy z graczami o depresji, lęku, ADHD, motywacji i uzależnieniach behawioralnych.
Co ciekawe – sam w młodości zmagał się z problemem nadmiernego grania. Nie pisze więc z pozycji moralisty, ale z pozycji człowieka, który zna to doświadczenie od środka.
I to w tej książce na pewno czuć.
Co w tej książce jest naprawdę wartościowe?
Książka podzielona jest na cztery części: Zrozum, Rozmawiaj, Działaj i Najczęstsze wyzwania.
Choć momentami czułam, że Alok Kanjojia próbuje sprzedać mi swój program coachingowy, to jednak niezaprzeczalnie bardzo ciekawie pokazuje mechanizmy neurobiologiczne związane z graniem. Tłumaczy, dlaczego gry są tak angażujące, jak działa układ nagrody, w jaki sposób dopamina wpływa na motywację i dlaczego świat wirtualny może wydawać się bardziej satysfakcjonujący niż realny. W książce pada konkretne odpowiedź na pytanie: Dlaczego moje dziecko tyle gra?
Bardzo doceniam to, że nie proponuje „odcięcia kabla” jako rozwiązania, a zamiast tego mówi o: budowaniu relacji, zawieraniu sojuszu z dzieckiem, pracy nad komunikacją, tworzeniu struktury i granic. To podejście jest mi bliskie, bo w centrum stawia relację, a nie kontrolę.
Z perspektywy osoby, która chorowała na depresję bardzo podoba mi się propozycja małych kroków i podejścia do problemu nie jak do „naprawiania dziecka”, ale jak do kilkumiesięcznego procesu przywracania równowagi. Autor mówi wprost: zmiana wymaga czasu, budowanie zaufania wymaga czasu i to jest uczciwe.



Z czym nie do końca się zgadzam i dlaczego?
Jest jednak jeden wątek, który mnie uwiera. Autor kilkukrotnie sugeruje, że twórcy gier projektują swoje produkcje w taki sposób, aby były uzależniające. I tutaj muszę się zatrzymać.
Jako twórczyni gier wiem, że projektujemy zaangażowanie, flow, system nagród, wyzwanie i satysfakcję. Projektujemy doświadczenie, a nie czyjeś uzależnienie. I oczywiście istnieją modele biznesowe, które sprzyjają maksymalizowaniu czasu spędzanego w grze, mechanizmy retencji i zmienne wzmocnienia. To prawda.
Ale sprowadzanie problemu wyłącznie do „złych projektantów” odwraca uwagę od sedna, bo prawdziwe pytanie brzmi: Dlaczego nasze dziecko tak bardzo potrzebuje tej regulacji właśnie w grze? I to pytanie, choć trudniejsze, wydaje mi się uczciwsze. Nie po to, by kogokolwiek obwiniać, czy przerzucać się odpowiedzialnością, ale po to, by zrozumieć sedno problemu.
Dla kogo jest ta książka?
Dla rodziców, którzy:
- chcą zrozumieć dlaczego dzieci lubią grać w gry?
- czują bezradność w wyznaczaniu granic,
- widzą, że granie zaczyna wymykać się spod kontroli,
- nie chcą wojny z dzieckiem.
Moja konkluzja
„Jak wychować zdrowego gamera” to wartościowa publikacja dla rodziców, którzy chcą zrozumieć świat swoich dzieci. To książka merytoryczna, uporządkowana, oparta na wiedzy i jednocześnie empatyczna.
Nie zgadzam się z każdym jej uproszczeniem. Nie podzielam w pełni narracji o „projektowaniu uzależnień”, ale bardzo cenię próbę przesunięcia rozmowy z poziomu walki na poziom zrozumienia. To moim zdaniem jest kierunek, w którym powinniśmy iść jako rodzice.
Nie wychowamy „zdrowego gamera”, walcząc z grami. Wychowamy go, budując zdrową relację. A gry mogą być tak ucieczką jak i narzędziem rozwoju. To, którą rolę odegrają zależy w ogromnej mierze od nas – rodziców.
Swój egzemplarz książki zakupiłam w empiku tutaj (nie jest to współpraca, ani link afiliacyjny).
Do usłyszenia już wkrótce!
