Polecamy #6: Przepis na bezstresowe życie dla małych i dużych – Getting Things Done dla nastolatków

W czasach przed dzieckiem uważałam siebie za bardzo poukładaną i zorganizowaną dziewczynę. Jako designer nie zawalałam deadline’ów, prowadziłam kilka blogów, w moich projektach panował ład i porządek. Rozpiska z potrawami na cały tydzień wisiała na lodówce, a listy zakupowe zawsze miałam przy sobie. Gdy mąż pytał gdzie leży przedmiot xyz, mogłam podać mu szczegółowe koordynaty obudzona w nocy o północy i nigdy nie zapominałam o rodzinnych okazjach. A najprzyjemniejszą rzeczą, którą robiłam dla odstresowania było zapisywanie planów w terminarzu, albo przepisywanie paragonów do Excel’a z domowym budżetem, którego sama sobie opracowałam i z którego byłam ekstremalnie dumna.

Dlatego kiedy na świecie pojawiła się moja córeczka, a wraz z nią nowe obowiązki, które wywróciły całe moje zaplanowane życie do góry nogami, poczułam się strasznie zagubiona, zestresowana i nazwijmy rzeczy po imieniu – nieszczęśliwa. Czułam, że zamiast cieszyć się obecnością tej małej cudownej istotki, ja wariowałam przeprowadzając kolejne próby ogarnięcia nowej rzeczywistości. Problem leżał w postrzeganiu tej nowej rzeczywistości – chciałam ogarnąć dwa życia w jednym – to stare i to nowe. Oczywiście od razu zrodziła się konkluzja, że na nic nie mam czasu, ale teraz widzę jasno i wyraźnie, że to było niewłaściwe przekonanie.

Po wielu wysiłkach, po odbyciu terapii i wprowadzeniu pewnego systemu zarządzania zadaniami odzyskałam spokój. W rzeczywistości czasu zawsze miałam tyle samo, kluczem jest to jak ten czas wykorzystuję. Dziecko z każdym dniem, tygodniem, miesiącem, rosło i dawało mi więcej swobody, ale wydaje mi się, że to nie to było tzw. game-changerem (czyli „zmieniaczem” zasad gry).

The game-changer

Trochę przypadkowo okazało się, że mój wypracowany przez długie miesiące system, w którym kierowałam się głównie własną intuicją i pewnie w równym stopniu, choć podświadomie, wiedzą która docierała do mnie różnymi kanałami, został już kiedyś przez kogoś wymyślony. Nazwisko Davida Allena i jego metody Getting Things Done (GTD) było mi już pobieżnie znane, dzięki mojej koleżance, która narzędzia do produktywności ma w małym palcu i prowadzi o nich świetnego bloga – nettelog.pl (polecam Waszej uwadze szczególnie serię artykułów o metodzie GTD). Najwyraźniej w tamtym momencie nie był to jednak dla mnie odpowiedni czas, żeby zapoznać się z tą metodą bliżej, a tym bardziej wprowadzić ją w życie.

Efektem tego było kilka miesięcy kompletnego chaosu, kilka miesięcy uświadamiania sobie, że nie służy mi takie funkcjonowanie i kilka miesięcy wypracowywania nowych metod ogarniania życia.
Dziś mam już swój system, któremu ufam w 100% i który zdejmuje ze mnie ogrom stresu. I okazuje się, że właśnie te dwie rzeczy leżą u podstaw wymyślonej przez Davida Allena metody GTD (Getting Things Done).

Książka Getting Things Done dla nastolatków

David Allen jest konsultantem do spraw produktywności i jak już wspomniałam – twórcą metody GTD.
Moje ponowne spotkanie z jego dziełem nastąpiło przy okazji czytania książki Getting Things Done dla nastolatków. Jak ogarnąć wiele spraw i zyskać mnóstwo czasu, która ma swoją polską premierę właśnie dziś. Książka jest efektem współpracy trzech panów – samego Davida Allena, Marka Wallace’a i Mike’a Williamsa. Mark Wallace i Mike Williams to współpracownicy Davida Allena, którzy posiadają doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą i którzy mieli znaczący wpływ na sformułowanie zasad metody GTD w książce.

Dlaczego w ogóle przedstawiać tę metodę młodym ludziom? David Allen odpowiada, że często po warsztatach przeprowadzanych z dorosłymi, spotykał się z komentarzami, że gdyby ci dorośli znali tą koncepcję za dzieciaka, to mogliby poradzić sobie z wieloma trudnymi aspektami nastoletniego życia. Inni zastanawiali się, w jaki sposób przekazać zdobytą wiedzę swoim dzieciom, bo byli pewni, że przyniesie im wiele korzyści. Sama podpisuję się zarówno pod pierwszym, jak i drugim stwierdzeniem.

Panowie przedstawiają w książce metodę GTD w prosty i przystępny sposób (język jest skierowany do nastolatków), a także zwracają uwagę na bardzo istotny fakt, który przemawia za tym, aby metodę, która pierwotnie była dedykowana managerom wielkich korporacji przedstawić także nastolatkom. W aktualnym świecie nastolatkowie, podobnie jak kilkanaście lat temu ci poważni managerowie, mierzą się z ogromną ilością danych napływających wciąż i wciąż ze wszystkich stron. To nie jest już spokojne dzieciństwo z wiszeniem na trzepaku, czytaniem Bravo i oglądaniem w niedzielę 30 Ton. Lista, lista, lista przebojów. W aktualnej rzeczywistości młodzi ludzie muszą mierzyć się z tyloma informacjami, które codziennie ładują im się do ich głów, że moim zdaniem warto przedstawić im sposób na poradzenie sobie z nimi. Bo choć mojemu dziecku daleko jeszcze do wieku nastoletniego, to z różnych źródeł wyłania mi się obraz dzisiejszego nastolatka, który musi być na bieżąco ze szkołą, zajęciami pozalekcyjnymi, social media, technologią i wieloma innymi tematami. A ponieważ na własne oczy widzę z czym mierzy się przedszkolak (taniec, angielski, hiszpański, przedstawienia, eksperymenty, itd.) i jednocześnie wiem jak rozwój technologiczny podkręca tempo życia, to logicznym wnioskiem jest, że mojemu dziecku będzie jeszcze trudniej.

Jako mama, która przetestowała metodę GTD na sobie, na pewno w którymś momencie zaproponuję ją mojej córce… tym bardziej, że raz opanowana sprawia wrażenie niezwykle naturalnej i niekłopotliwej.

Książkę Getting Things Done dla nastolatków. przeczytałam z zapartym tchem, co chwila potwierdzając znane mi schematy działania, ale i odkrywając wiele nowych smaczków.

Wydanie podzielone zostało na 3 główne części:
1. Sztuka stosowania metody GTD
2. Metoda GTD w praktyce
3. Laboratorium

Pierwszy rozdział trochę mnie wynudził, ponieważ jest przedstawieniem tematu i dla kogoś, kogo nie trzeba przekonywać może być po prostu niepotrzebny. Na szczęście książka jest tak skonstruowana, że można swobodnie „skakać” po kolejnych rozdziałach, wracać do nich w każdym momencie i wyciągać dla siebie najistotniejsze informacje. Plus za konstrukcję treści. Tym bardziej, że w drugiej i trzeciej sekcji mamy przedstawione tzw. „samo mięsko”, czyli dokładny opis metody z podziałem na szczegółowe objaśnienie takich pojęć jak 5 kroków GTD (które pozwalają zapanować nad wszystkimi swoimi sprawami), poziomy skupienia (które pomagają w konstruktywnej refleksji nad własnym życiem) i mapa planowania (która pomaga uporać się nawet z najtrudniejszymi wyzwaniami), a na koniec seria ćwiczeń, które pozwalają wykorzystać nowo poznane narzędzia w praktyce.

Książka posiada wiele konkretnych przykładów, ilustracji, wykresów, które są szczegółowo objaśniane i w sposób wizualny tłumaczą wszelkie zawiłości, ma także dwoje uroczych bohaterów, których pokochała moja czterolatka 😉

GTD dla nastolatków polecam serdecznie i młodym i tym starszym – każdemu, kto angażuje się w poszukiwanie sposobu na ogarnięcie swoich spraw. Sama metoda wydaje mi się bardzo wydajna i przydatna w wielu aspektach mojego życia, a po modyfikacjach, dopasowujących ją do moich realiów, wręcz idealna. Jeśli jeszcze jej ne znasz, albo znasz, ale nie próbowałaś/eś to nie zastanawiaj się dłużej, tylko działaj 😉 W najgorszym wypadku, jeśli metoda nie sprawdzi się u Ciebie, zyskasz wiedzę i zrobisz kolejny krok w stronę odkrycia, jak zapanować nad własnymi zadaniami i ograniczyć tym samym stres, wynikający z ich natłoku. Warto!

Ponieważ sama korzystałam przez dłuższy czas z metody GTD w sposób nieświadomy i ogarniałam swój system w całości w aplikacji Trello (swoją drogą jeśli jesteście zainteresowani wpisem o tym, jak korzystam z Trello – koniecznie dajcie znać), to postanowiłam, że przez pewien czas będę testowała GTD w jej pierwotnej postaci. Do tego celu stworzyłam kilka szablonów do druku, którymi chciałabym w tym miejscu się z Wami podzielić – może okażą się przydatne także dla Was 😉
 


 

Link do pobrania

Szablony przygotowałam tak, aby dało się je wydrukować nawet na domowej drukarce. Wszystkie pliki zapisałam do wygodnego formatu .jpg, z którego można drukować na kartkach wielkości A4 w skali szarości. Poniżej znajdziecie także krótką instrukcję obsługi szablonów, ale dla uzyskania najlepszych efektów polecam zapoznanie się z metodą GTD (czy to w postaci dla dorosłych, czy dla nastolatków).

  1. MOJE SPRAWY
  2. MOJE MARZENIA (KIEDYŚ/MOŻE)
  3. MÓJ KALENDARZ + NAJBLIŻSZE DZIAŁANIA
  4. MOJE PROJEKTY
  5. MÓJ PROJEKT (POJEDYNCZY)
  6. LISTY KONTROLNE (3 SZTUKI)
  7. POMYSŁ NA SIEBIE (WIZJA)


 

Licencja

Plik szablonów do metody GTD oddaję do pobrania za darmo, ale TYLKO do użytku prywatnego! Oznacza to, że możecie wykorzystywać karty na własny użytek – drukować, wręczać rodzinie, znajomym, nawet znajomym znajomych, ale nie zezwalam na ich komercyjne wykorzystanie (zarobkowe) – nie wolno sprzedawać szablonów (zarówno wydrukowanych, jak i w postaci plików), a także nie wolno używać ich do stworzenia produktu na sprzedaż. Możliwy jest zakup licencji – zapraszam do kontaktu: ewa.mazur@mypoint.pl.

Szalenie interesuje mnie, jak Wy radzicie sobie z natłokiem spraw i czy znacie metodę Davida Allena? A na koniec mam dla Was jeszcze coś!
 

KONKURS!

Tego jeszcze na MAMAdesigner nie było, tym bardziej cieszę się, że przy okazji premiery książki Getting Things Done dla nastolatków mogę ogłosić konkurs, w którym do wygrania jest jeden egzemplarz właśnie tej książki!

Zadaniem konkursowym jest napisanie w komentarzu pod tym zdjęciem na Instagramie dlaczego to Ty powinnaś/powinieneś wygrać egzemplarz Getting Things Done dla nastolatków.

Komentarze można zgłaszać do piątku (tj. do 28.02.2020 do godziny 23:59).

Spośród zgłoszonych komentarzy, osobiście wybiorę ten zwycięski. Przy wyborze będę kierowała się subiektywnym odczuciem dotyczącym poziomu kreatywności komentarza.

Po wybraniu zwycięzcy, ogłoszę wynik tutaj oraz w poście na Instagramie w niedzielę 1.03.2020.
Konkurs rozstrzygnięty! Wyniki znajdziecie pod tym zdjęciem na Instagramie.

Dziękujemy wydawnictwu Helion za egzemplarz konkursowy. Książka do kupienia tu lub tu.

To tyle, powodzenia w konkursie, a jeśli interesują Was sprawy organizacyjne, to polecam Waszej uwadze całą naszą sekcję związaną z organizacją.
Do usłyszenia już wkrótce!
 

Author: Ewa Mazur

Mama uroczej dziewczynki, grafik z wykształcenia, zawodu i zamiłowania.

Dodaj komentarz