Czadowe ubranka dla dwulatki i dwulatka

Na moim blogu studiowałam już design na dziecięcych naczyniach i kompletowałam swoją listę must have przepięknych poduch do dziecięcego pokoju, a dziś zaproszę Was do rozmowy o estetyce dziecięcych ubranek.

Pamiętam dobrze – jakiś czas temu ubranka dziecięce sprowadzały się do cukierkowej różowości dla dziewczynek i miękkiego błękitu dla chłopców. Ktoś to tak wymyślił i tak było. Cieszę się ogromnie, że przyszło mi ubierać moje dziecko w czasach, kiedy opcji kolorystycznych, fasonów, tkanin i rodzajów ubranek dla dzieci jest znacznie, znacznie więcej.

Owszem, przed pojawieniem się mojej córki na świecie nie bardzo ogarniałam co to są body i czym różnią się od pajaców, a nazwa rampersy brzmiała, jak wzięta z kosmosu. 😉 Szokowało mnie, że dziecięca kurtka w rozmiarze „najmniejszy, jaki chyba jest możliwy” kosztowała tyle samo, co kurtka dla dorosłego. No i niestety rozpływałam się na widok maluteńkich bucików, nieświadoma, że dziecko, na którego stópki takie buciki będą pasować, w ogóle ich nie potrzebuje.

Potem było jeszcze zabawniej – kupiłam np. „wyjściowe” wdzianko, którego córce nigdy nie założyłam, bo bardzo szybko urosła (kto by pomyślał ;P). Przeklinałam twórców body dla niemowlaka, zakładanego przez głowę, aż odkryłam body kopertowe. Dziwiło mnie, z jak zawrotną prędkością znikają czyste ubranka z szafy i teleportują się magicznie na stertę z brudami. Żałowałam też, że nie założyłam się z nikim, że moje dziecko wyrośnie z zimowej kurtki na początku stycznia.

Takie to były moje przejścia z dziecięcymi ubrankami. Teraz, kiedy już trochę doświadczenia w tym temacie nabrałam mogę wreszcie skupić się na tym, co lubię najbardziej – na wyglądzie. Bo choć wiem, że w pierwszej kolejności musi być wygodnie i zdrowo, to od czasu do czasu nie potrafię odmówić sobie rzucenia okiem także na ładnie, co w naszych czasach wcale nie wyklucza pierwszych dwóch. A ponieważ moja 2,5-latka zaczyna już mieć gust, który o zgrozo niekoniecznie pokrywa się z moim (róż, kotki i brokat!), to muszę się spieszyć z tą moją wizją jej garderoby.

Poniżej znajdziecie dwie listy z ubrankami dla dwu/trzy-latki i dwu/trzy-latka. Pierwsza lista to takie ubranka, które chciałabym kupić swojej córce, wierząc, że będzie chciała je nosić, a druga, to taka lista dla mnie z alternatywnej rzeczywistości, w której mam syna i on też chciałby je nosić. 😉 Pod listami linkuję skąd są ciuszki – miłego oglądania!
 


 
1. MAYORAL – Aksamitna sukienka z haftem | 2. NOELI – Płaszczyk z kapturem | 3. I LOVE MILK – BLUZA MINI BOSS | 4. I LOVE MILK – BOMBERKA PINK FLAMING | 5. BANANA KIDS – Spódniczka dziecięca Orange Skirt | 6. H&M – Spódnica na szelkach i top | 7. NAME IT – Sweter NMFRANI LS KNIT | 8. NUNUNU WORLD – ninja shirt | 9.
DONT NEED NO SAMURAI – Biegac Latac Hasac Grey | 10. ZOMBIE DASH – HUNGRY DOTTY
 


 
1. ZOMBIE DASH – Hungry One Smoky Grey | 2. ZOMBIE DASH – Bluza Nice 2 Eat U Rebel | 3. I LOVE MILK – BLUZA MINI BOSS | 4. I LOVE MILK – LEGGINSY GREY BEAR | 5. BANANA KIDS – Bluza Bomber Jacket Moro | 6. H&M – Flanelowa koszula | 7. BUFFALO – Sweter | 8. NUNUNU WORLD – ninja shirt | 9. RESERVED – T-shirt z nadrukiem | 10. BAMBAKI – Bluza Złośnik z kapturem z uszami i z oczam
 

Mam dla Was jeszcze coś – całkiem przypadkowo, odkryłam niedawno jak sprawa garderoby wyglądała za czasów mojego niemowlęctwa. Wiadomo, ja pamiętać tego nie mogę, a mama coś tam niby opowiadała, ale teraz mam niezbity dowód. Otóż w mojej własnej, prywatnej książeczce zdrowia (kto pamięta taki mały, cieniutki notesik w brzydkiej okładce z od zawsze pożółkłymi kartkami?), na ostatniej stronie odnalazłam zapis brzmiący 448 860101 2Kaf x1 2Spiochy x2 i pieczątka „TĘCZA” STOISKO Nr 2. Dopytałam mamę – to był przydział na noworodka (miałam wtedy miesiąc) – dwa kaftany i 4 pary śpiochów. Odbiór pokwitowany w książeczce zdrowia, żeby nikt nie oszukał i nie przyszedł drugi raz… Foto poniżej:


 

To ja tylko przypomnę to, co pisałam na początku: bardzo cieszę się, że mogę ubrać własne dziecko w to co chcę, co pasuje jej, co mogę kupić w kolorze, fasonie i ilości jakie sama wybiorę. Niby mała rzecz i przecież wcale w życiu nie najważniejsza, a jednak po zastanowieniu daje tyle radości.
Zapraszam do pozostawienia w komentarzach Waszych przemyśleń 🙂

Dodaj komentarz