„Bajki Zaktualizowane” to pozycja bardzo bliska temu, o czym często piszę na MAMAdesigner: nie tyle o technologii samej w sobie, co o tym, że technologia jest dla ludzi, a nie ludzie dla technologii.

Przyznam szczerze, że kiedy pierwszy raz trzymałam w rękach „Bajki Zaktualizowane”, byłam jednocześnie zaciekawiona i trochę ostrożna… Klasyczne baśnie znamy przecież wszyscy. Są częścią naszego dzieciństwa, kultury i wspomnień. Czy naprawdę trzeba je „aktualizować”?
Po lekturze mogę powiedzieć jedno – nie jest to próba zastąpienia znanych historii. To raczej zabawny eksperyment pokazujący, jak wyglądałyby te opowieści, gdyby ich bohaterowie żyli w świecie nowych technologii.
CZEGO DOWIECIE SIĘ Z TEJ RECENZJI?
- Kto jest autorem „Bajek Zaktualizowanych”?
- O czym są „Bajki Zaktualizowane”?
- Co w tej książce jest na prawdę wartościowe?
- Dla kogo jest ta książka?
- Moja konkluzja


Kto jest autorem „Bajek Zaktualizowanych”?
Za projektem „Bajek Zaktualizowanych” stoi Fundacja IT Girls, która do napisania nowych odsłon znanych bajek zaangażowała pracowników firmy Intel – Darię Rutkiewicz, Kasię Przedpełską, Kseniye Petukhovą i Sławomira Jankowskiego. Ilustracje stworzyła MUKI Magdalena Krupa. Kupując książkę można wesprzeć Fundację dowolną kwotą, która zostanie przeznaczona na realizację jej celów statutowych.
O czym są „Bajki Zaktualizowane”?
Co by było, gdyby Kopciuszek umiał programować, Jaś i Małgosia korzystali z GPS-a, a Roszpunka zamiast czekać na ratunek sama naprawiała problemy?
Książka zawiera trzy współczesne interpretacje klasycznych baśni:
- Kopciuszka
- Jasia i Małgosi
- Roszpunki
Autorzy zachowali dobrze znane motywy, ale wzbogacili je o elementy związane z technologią, programowaniem, robotyką oraz rozwiązywaniem problemów przy pomocy wiedzy i kreatywności.
Znajdziemy tu między innymi roboty, aplikacje, systemy lokalizacji, urządzenia elektroniczne i pomysły, które pokazują dzieciom, że technologia nie musi służyć wyłącznie rozrywce. Może być także narzędziem do pomagania innym, rozwiązywania problemów i realizowania własnych pomysłów.



Co w tej książce jest naprawdę wartościowe?
W mojej opinii największą wartością jest to, że bohaterowie tych „zaktualizowanych” wersji baśni nie są bierni. W klasycznych wariantach często czekają na pomoc z zewnątrz. Tutaj znacznie częściej wykorzystują własną wiedzę, pomysłowość i umiejętności. To bardzo subtelna zmiana, ale moim zdaniem niezwykle ważna.
Książka prezentuje także bardzo bliskie mi podejście przedstawiania technologi jako narzędzia. Nie próbuje przekonywać dzieci, że programowanie jest magiczne, ani że każdy powinien zostać informatykiem. Pokazują raczej, że umiejętność rozumienia technologii może być przydatna, tak samo jak czytanie, liczenie czy znajomość języków.
Ilustracje
Na osobne wyróżnienie zasługują ilustracje.
Są nowoczesne, proste i bardzo przyjazne dzieciom. Nie przytłaczają nadmiarem szczegółów, a jednocześnie dobrze wspierają opowiadaną historię. Całość utrzymana jest w spójnej stylistyce, dzięki czemu książkę przegląda się bardzo przyjemnie.

Dla kogo jest ta książka?
Poleciłabym ją przede wszystkim:
- dzieciom w wieku wczesnoszkolnym,
- rodzicom, którzy chcą rozmawiać z dziećmi o technologii,
- nauczycielom szukającym materiałów pokazujących praktyczne zastosowania nowych technologii,
- wszystkim, którzy chcą oswajać temat programowania bez wchodzenia od razu w skomplikowane zagadnienia techniczne.
Moja konkluzja
Moim zdaniem warto zaopatrzyć swoją cyfrową biblioteczkę o tę lekką i zabawną pozycję. Książeczka niesie bardzo silne przesłanie:
Za każdą technologią stoi człowiek, który wpadł na pomysł, jak rozwiązać jakiś problem.
A właśnie od takiej ciekawości najczęściej wszystko się zaczyna. 😉 I kto wie? Być może po przeczytaniu tych bajeczek któreś dziecko zada sobie przy kolejnym problemie „Jak mogę go rozwiązać?”
Podsumowując: ciekawy pomysł na połączenie klasycznych baśni z edukacją cyfrową, który zachęca do myślenia i kreatywności. To zdecydowanie największa zaleta tej książki. 💛
