Aplikacje ułatwiające obserwację nocnego nieba, czyli w jaki sposób zaimponowałam swojemu dziecku

Część z Was już to wie, część właśnie się dowie – uwielbiam kosmos! Jako mała dziewczynka miałam swój egzemplarz Encyklopedii dla Dzieci Larousse’a i studiowałam zawzięcie dwa rozdziały – o kosmosie i o planecie Ziemi.

Nigdy nie marzyłam o locie w kosmos, ale wszystkie opowieści o kosmosie chłonęłam jak gąbka. Uwielbiam wszystkie filmy związane z kosmosem – „Marsjanin„, „Pasażerowie„, „Grawitacja„, „Ad Astra„, czy z trochę odmiennych – „Melancholia„.

Ekscytuję się też większością zjawisk astronomicznych – zaćmieniami, czerwonym księżycem, czy spadającymi gwiazdami.

Jednym z takich wydarzeń jest coroczna widoczność Roju Perseidów. To nie jedyne meteory na nocnym niebie, ale zdecydowanie jedne z bardziej widowiskowych i do obejrzenia w lecie, czyli w przyjemnych warunkach atmosferycznych.

Maksimum Roju Perseidów przypada na 12 i 13 sierpnia. Znaczy to, że w tych dniach na nocnym niebie jest najwięcej „spadających gwiazd”. Ale Perseidy są widoczne w przedziale 17 lipca – 24 sierpnia, więc jeśli nie uda Ci się wybrać na nocny spacer 12, czy 13 sierpnia, to nic straconego 😉

Ja na swój „spacer pod gwiazdami” wybieram się z moją rodzinką już od kilku lat. W zeszłym roku każdy z domowników załapał się na swoją gwiazdkę z nieba i marzy mi się powtórzyć ten sukces i tym razem. Jak zamierzam to zrobić? W jaki sposób udaje mi się wypatrzeć Perseidy? Mam na to swoje sposoby!

APLIKACJE UŁATWIAJĄCE OGLĄDANIE NOCNEGO NIEBA

Choć jestem taką fanką kosmosu, to jednak nie dorobiłam się jeszcze teleskopu (może kiedyś). Stając pod gołym nocnym niebem mam takie samo pojęcie o gwiazdach, jak przeciętny człowiek, czyli niewielkie. Jakoś uda mi się odnaleźć Wielki Wóz i Księżyc. Ale nie przeszkadza mi to w obserwacjach. Nie muszę wiedzieć o gwiazdach wszystkiego, żeby zachwycało mnie ich piękno.
Kilka lat temu usłyszałam jednak o apkach z mapami nieba. Z ciekawości zainstalowałam jedną z nich o nazwie Sky Map

SKY MAP

Natychmiast się w niej zakochałam. Apka pokazuje mapę nieba dostosowując się do naszego położenia. Ta konkretna daje nam możliwość włączenia na kolejnych warstwach nazw gwiazd, gwiazdozbiorów, galaktyk, planet i księżyców, czy meteorów, umożliwia ukrycie lub pokazanie siatki i horyzontu. To bardzo przydatne funkcje, bo na niebie jest tyle obiektów, że łatwo się pogubić.

Niemniej użyteczny okazuje się również tryb automatyczny, w którym kierując telefon na dany fragment nieba widzimy w naszym telefonie tenże fragment ze wszystkimi dodatkowymi informacjami.

Chociaż jeśli chodzi o ten tryb automatyczny, to mam dwie anegdotki…

Pierwsza z nich to ta o zaimponowaniu własnemu dziecku. Lubiłyśmy z Młodą chadzać na plac zabaw w zimie, po przedszkolu, kiedy nie było na nim żywej duszy. Wiadomo – zimno, ciemno, komu by się chciało? 😀 Ale nam się właśnie chciało. Młoda zadowolona, że cały plac zabaw do jej dyspozycji, a i ja się zawsze trochę poruszałam, dla rozgrzania. Któregoś razu oglądałam nocne niebo (zima, godzina 17:00 ;P) i przypomniałam sobie o tej nocnej apce. Odpaliłam ją i zaczęłam rzucać w stronę Młodej kolejne dziwne nazwy: „A widzisz tamtą gwiazdę? To Aldebaran…” Podziw w oczach dziecka bezcenny. Od razu zaczęła dopytywać o kolejne, a ja udawałam, że wiem 😀 Szybko odkryła, że posługuję się apką i też bardzo ją polubiła. Nie umiała wtedy odczytać nazw samodzielnie, ale jakoś podobało jej się to kręcenie z telefonem i łączenie kropek.

Druga historia jest trochę mniej korzystna dla trybu automatycznego w apce Sky Map. Udało mi się namówić domowników na nocne poszukiwanie spadających gwiazd, ale wtedy jeszcze nie bardzo orientowaliśmy się w kierunkach na niebie. Wiedzieliśmy gdzie jest wschód i zachód, ale nie wiedzieliśmy w której części nieba szukać tych spadających gwiazd. Miałam apkę Sky Map, więc uznałam, że ona nam wszystko powie na miejscu i nie przyszło mi do głowy googlać tak istotnych informacji, jak to w której części nieba szukać Perseidów. Szliśmy spacerkiem do miejsca, w którym kiedyś oglądaliśmy super-księżyc i wiedzieliśmy, że to fajny punk widokowy, a ja przez cały czas próbowałam namierzyć w apce Perseidy. Za każdym razem pokazywało mi je zupełnie gdzie indziej. Bateria w telefonie prawie padła, a ja nadal nie wiedziałam gdzie ich szukać. W ostatnim zrywie nadziei przeszłam z trybu automatycznego do ręcznego, ustaliłam na oko i z pamięci gdzie jest wschód, zachód, północ i południe i w trybie ręcznym odszukałam Perseusza. Spoiler-alert – jest na Północy ;P To tam należy kierować wzrok w poszukiwaniu Perseidów. Wtedy prawie zrezygnowaliśmy z wypatrywania spadających gwiazd, ja byłam wkurzona na apkę, reszta była zmęczona ciągłymi zmianami kierunków, nie pamiętam nawet czy wtedy cokolwiek zobaczyliśmy, ale na pewno raz na zawsze ustaliliśmy odpowiedni fragment nieba.

Problemem okazał się zdekalibrowany kompas w aplikacji. Żeby go rozwiązać należało wejść w ustawienia i ponownie go skalibrować (w tej aplikacji należy poruszać telefonem na kilka różnych sposobów, w większości pozostałych wystarczy wykręcić telefonem kilka ósemek – apki zwykle podpowiadają, co trzeba zrobić).

No tak, kiedy już wiesz, gdzie kierować wzrok, to apka nie jest już potrzebna. Może przydać się w momencie, kiedy chcesz dowiedzieć się jakie inne gwiazdy wchodzą w skład gwiazdozbioru Perseusza (są to np. Mirphak, czy Algol – nie wiedziałam tego – sprawdziłam w apce ;P)

Z czystej ciekawości wyszukałam kilka innych aplikacji tego typu. I choć na pierwszy rzut oka wszystkie zadają się być do siebie bardzo podobne, to niekiedy różnią się fajnymi smaczkami.

STELLARIUM

Aplikacja może nie ma najlepszego tłumaczenia, ale jest po polsku. Można w niej ustawić aktualną godzinę, co skutkuje zmianą wyświetlanego krajobrazu – z domyślnej nocy przenosimy się w środek dnia i dostrzegamy zarysy gwiazdozbiorów na błękitnym niebie. Horyzont jest tu zaznaczony faktycznym krajobrazem (przykładowym, ale daje fajne poczucie, jakbyśmy stali na środku pola i szukali gwiazd).

Niebywałym atutem jest obecność wyszukiwarki. To dla tych, którzy coś tam już o kosmosie wiedzą, ale tak jak ja kiedyś – nie orientują się w kierunkach.

STAR TRACKER

Urzekł mnie animacjami, rozbłyskami i śmigającymi gwiazdkami, a także przepiękną muzyką. Kosmos w tej aplikacji ma jakąś taką magiczną aurę.

HEAVENS ABOVE

W tej aplikacji znajdziemy mnóstwo ciekawostek o tym, co aktualnie lata nad naszymi głowami. Znajduje się tam cały dział z godzinami przelotów rakiet, stacji kosmicznych, itp. obiektów. To zdecydowanie aplikacja dla fanów satelitów.

KOMPAS

Skoro zdradziłam Wam, że Perseidy są widoczne w północnej części nieba, to w poszukiwaniach może być pomocny także kompas. Jeśli nie macie analogowego kompasu, to można skorzystać z takiego domyślnie zainstalowanego na Waszym telefonie, a jeśli i takiego Wam brak, to istnieją osobne aplikacje z kompasem, np. ta. Nie zaszpanujecie z nią co prawda znajomością nazw gwiazd, ale na pewno nie zgubicie drogi 😉

Tego typu aplikacje pytają o dostęp do naszego położenia – to normalne.

Znaliście którąś z nich?


Do usłyszenia już wkrótce!

Author: Ewa MazurMama uroczej dziewczynki, grafik z wykształcenia, zawodu i zamiłowania.

Dodaj komentarz