Karty do gry w naukę o zmysłach – ZMYSŁAKI

Wiecie, że jako grafik, zawodowo zajmuję się tworzeniem gier mobilnych? Robota marzenie, bo w ramach poszukiwania inspiracji do kolejnego projektu mogę bezkarnie grać w rozmaite gry! 😉

Partnerem dzisiejszego wpisu jest szkla.com

Do tych całych gier namówił mnie dawno temu mój mąż – Andrzej, który jest programistą. Dzięki niemu moje statyczne grafiki są wprawiane przez niego w ruch za pomocą kolejnych linijek kodu i mogą przynosić chwile relaksu i radości wszystkim, którzy w nasze gry grają. Bardzo lubimy to, co robimy i wciąż nam mało. Możecie podpatrzeć efekty naszej pracy na stronie Enclave Games.

Jako swojego rodzaju eksperyment, postanowiliśmy wyjść troszkę poza ramy codziennej roboty i stworzyliśmy pierwszą w naszej karierze grę karcianą dla dzieci!

Ostatnio złapaliśmy zajawkę związaną ze zmysłami. Robimy eksperymenty, testujemy działanie naszych zmysłów, czytamy literaturę – wiedzieliście np. że zmysły pomagają w utrwalaniu wspomnień? Im więcej zmysłów angażujemy w danej chwili, tym silniej jej wspomnienie zapadnie nam w pamięć. Takich to niesamowitości ostatnio dowiadujemy się o naszych receptorach.

Zmysły pomagają nam przecież odbierać świat. Dzieje się to wszystko nawet pomimo naszej świadomości, a zmienia się całkowicie, kiedy tą świadomość włączymy do naszego rejestrowania otoczenia.

Zastanawialiście się jak widzi świat dziecko? Kiedyś nasza córka podwędziła mi smartfona i włączyła przez przypadek nagrywanie video. Kiedy udało mi się odebrać moją własność i odtworzyłam jej dzieło, moim oczom ukazał się świat widziany z perspektywy małego człowieka. Jaka ja się sobie na tym nagraniu wydałam ogromna! Albo wcinając sałatkę brokułową, zastanawiałam się, jak to jest, że dzieci na dźwięk słowa brokuł, uciekają w popłochu, bo przecież to jest dobre… a może nie?

U każdego zmysły mogą działać inaczej i to jest coś w rodzaju super mocy, bo dzięki temu każdy z nas widzi świat zupełnie inaczej.

Do rozmowy o zmysłach podczas pracy nad naszą wspólną grą zaprosiłam dziś mojego męża. Niektórzy z Was pamiętają może, jak wiedziony zazdrością o mojego bloga MAMAdesigner, mąż założył pod koniec marca ubiegłego roku, swojego własnego konkurencyjnego bloga TataDeveloper. Konkurencja w tym wypadku polega głównie na tym, że ja tworzę u siebie designerskie rzeczy by przekupić nimi naszą córkę na moją stronę mocy, a on wyszukuje przeróżne technologiczne gadżety by przechylić szalę zwycięstwa na swoją programistyczną stronę – ot takie rodzinne zawody w przeciąganie… kręgu zainteresowań dziecka?

Oczywiście oboje wiemy, że dzięki naszym działaniom, nasza córka zainteresuje się zarówno designem, jak i programowaniem, po czym oświadczy, że nie będzie się nimi zajmować i wybierze coś kompletnie odbiegającego od jednego i drugiego 😀

No, ale dzisiaj oboje łączymy siły, aby stworzyć dla naszej córki fajną grę, która w naszym założeniu może być super punktem wyjścia do odkrywania działania własnych zmysłów, odczuwania świata, a nawet głębszych rozmów o emocjach. Zaraz wszystko Wam opowiemy.

Porozmawiajmy zatem o naszych zmysłach

MAMAdesigner: Pomysł na grę-zabawę w naukę o zmysłach przyszedł mi do głowy po tym, jak uświadomiłam sobie, że nasze dziecko ma zmysłowe super-moce. Wyczulone zmysły raz jej pomagają, raz utrudniają poznawanie świata, ale nie ulega wątpliwości, że są unikalne i tworzą dla niej jej własny obraz świata.

TataDeveloper: Masz na myśli jej super wyczulony dotyk, który sprawia, że zawsze musi mieć czyste rączki, ekstremalny wzrok, dzięki któremu dostrzeże muchę z odległości 10 metrów, ultra słuch, przez który słyszy dźwięki niewykrywalne dla nas, niesamowity smak, który akceptuje tylko słodycze i mega węch, który podpowiada jej, gdzie te słodycze znaleźć?

MAMAdesigner: To właśnie chciałam powiedzieć 😉 My nie mamy aż tylu super mocy… mój węch wyczuwa tylko niewyniesione śmieci, przez co drażnią mnie one 10 razy bardziej niż przeciętną żonę, a Ty masz znowu w drugą stronę – od lat żyjesz z wadą wzroku, chociaż w ogóle tego nie widać na pierwszy rzut (nomen omen) oka. Czy wzmocnienie, czy osłabienie to są sprawy indywidualne i mogą ułatwiać, albo utrudniać odbieranie świata.

TataDeveloper: No tak, musiałaś o tych śmieciach, wiedziałem… Ale wracając do tematu – mogą, ale nie muszą. Ja swoją wadę wzroku, od kilkunastu lat niweluję uzbrojony w soczewki, dlatego kompletnie po mnie nie widać, że ją mam.

MAMAdesigner: Szkoda, że ja nie mam takiego triku na mój wybitnie wzmocniony zmysł powonienia… Od kilkunastu lat to dość długo, jakim cudem nie przepuściłeś na te soczewki majątku?

TataDeveloper: Używam soczewek miesięcznych, zaopatruję się na szkla.com w soczewki PureVision 2 HD, zwykle korzystam z różnych rabatów i finalny koszt to jakieś 20 PLN miesięcznie. Zważywszy, że okulary czasem trzeba wymienić, bo się uszkodzą, albo kupić nowe, bo się je zgubiło, to porównanie cenowe nie wypada najgorzej, a wygoda w użytkowaniu jest dla mnie bezcenna. Mogę chodzić na siłownię, biegać za uciekającą ze słodyczami Kasią i nic mi nie spada z głowy.
I tak jak wspomniałem, soczewki zmieniam raz na miesiąc i mam spokój. Nie muszę w ogóle o nich pamiętać, o zmianie przypomina mi powiadomienie, które ustawiłem na telefonie, a moja wada pozwala mi na dobór takich kontaktów, których praktycznie w ogóle nie czuć. Na początku musiałem potrenować z zakładaniem, ale niezbyt długo, bo soczewki są tak wyprofilowane, że właściwie same wskakują na swoje miejsce. Aktualnie testuję też soczewki #bioview Monthly i wydają się jeszcze cieńsze i dzięki temu jeszcze mniej wyczuwalne. Warto przetestować kilka rodzajów i dobrać coś, co będzie nam pasowało w 100%. Na szkla.com wybór jest spory.

MAMAdesigner: Dobrze, że o tym wspominasz, bo dziś oprócz zaprezentowania naszej gry karcianej dla dzieci, chcielibyśmy przedstawić także jednego z jej pięciu bohaterów, a ponieważ dziś rozmawiamy głównie o wzroku, to zaczniemy od uroczego Widzusia, który odpowiada za ten właśnie zmysł.

Poznajcie nasze Zmysłaki:

Widzuś – to mały różowy stworek, o wielkich okrągłych oczach. Dzięki mocy światła może zobaczyć wszystko dookoła.


Czasem Widzusia może coś boleć, może czuć się zmęczony, albo nie widzieć dokładnie. Gdy pojawia się ból, albo problemy z widzeniem idzie powiedzieć o wszystkim rodzicom, a Ci zabierają go do doktora, który pomaga rozwiązać problem, tak żeby Widzuś znowu mógł poznawać świat. Widzuś wie, że kiedy przychodzi zmęczenie, to bardzo ważne, żeby położyć się spać. Podczas snu Widzuś odpoczywa najlepiej. Otula go wtedy specjalna bariera ochronna, która dodaje mu super mocy. Rano budzi się wypoczęty i pełen energii do zabawy.

Widzuś pamięta też, że kiedy ubrudzi się podczas jakiejś wyjątkowo fajnej zabawy, nie powinien wkładać rączek do oczu, bo oczy nie lubią brudku.

Czasem mama Widzusia musi zakropić mu oczka specjalnymi kropelkami. Wtedy Widzuś kładzie się wygodnie i patrzy do góry. Mama upuszcza najpierw jedną małą kropelkę do jednego oczka, a potem drugą małą kropelkę do drugiego. To przypomina mu trochę płakanie.

Płakanie to też coś, co Widzuś dobrze zna. Płacze się gdy coś boli, albo gdy nam smutno, czasem można też płakać, gdy bardzo się cieszymy. Płacze się łzami. Łzy są mokre, spływają po policzkach i smakują słono – tak powiedział Mniamuś (poznacie go później). Łzy z czasem mogą same wyschnąć, ale można też wytrzeć je chusteczką. Tylko trzeba znów pamiętać o tych czystych rączkach!

Widzuś bardzo lubi swoje oczy. Dzięki nim wie kiedy jest dzień, a kiedy noc, jakie kolory mają wszystkie rzeczy dookoła i może zobaczyć tak wspaniałe zjawiska jak uśmiech mamy, ulubionego misia, czy najlepszego kolegę z przedszkola.

Kolejnych bohaterów (Słuchusia, Węchusia, Mniamusia i Tykusia) przedstawimy Wam w nadchodzących wpisach, a tymczasem zapraszamy Was do zapoznania się z zasadami naszej gry.

Zasady gry

  1. W grze Zmysłaki mamy do dyspozycji trzy grupy kart, są to główni bohaterowie, czyli Zmysłaki – Widzuś, Słuchuś, Węchuś, Mniamuś i Tykuś, dwie karty oceniające, czyli dobrze i niedobrze (kciuk w górę i w dół), oraz pozostałe karty z obiektami (aktualnie jest ich 9, ale planujemy rozszerzenie tej grupy o kolejne obiekty).
  2. Każdy gracz dostaje na początku gry po dwie karty oceniające – jedną dobrze i jedną niedobrze (drukujemy tyle kart oceniających, ilu jest graczy – wszystkie pliki znajdziecie poniżej).
  3. Na stosiku układamy odwrócone do dołu karty Zmysłaków, a przed nami rozkładamy odwrócone do dołu karty z obiektami.
  4. Jeden z graczy odwraca jedną kartę ze Zmysłakiem ze stosiku Zmysłaków, np. Widzuś. Rozpoczynamy grę.
  5. Dowolny gracz odkrywa dowolną kartę z puli obiektów, np. gruszka. Każdy z graczy, po kolei ocenia, czy dany obiekt postrzegany za pomocą wylosowanego zmysłu jest przez niego odbierany dobrze, czy niedobrze, czyli np. czy widok gruszki jest przyjemny dla oka?

Możemy dyskutować, dlaczego tak coś postrzegamy, w jakiej sytuacji ktoś zmieniłby zdanie, co czuje na widok danego obiektu, itp. – każdy ma prawo do swojego własnego zdania. Im więcej przemyśleń tym lepiej. Po wyczerpaniu tematu powracamy do losowania kolejnego obiektu, albo wybieramy następnego Zmysłaka i następny obiekt. Zasady można zmieniać i dopasowywać do wyobraźni graczy, byleby wszyscy dobrze się bawili. Wygrywa ten, kto bawił się najlepiej, czego pewnie nie da się stwierdzić, więc przyjmijmy, że był remis.

Do określania odbioru zmysłów mogą służyć przeróżne przymiotniki, np:
słuch – głośno/cicho, przyjemnie/nieprzyjemnie, spokojnie/drażniąco…
węch – miło/niemiło, przyjemnie/nieprzyjemnie, świeżo/nieświeżo…
smak – dobrze/niedobrze, smacznie/niesmacznie, słodko w sam raz/zbyt słodko…
wzrok – jasno/ciemno, kolorowo/szaro, przyjemnie/ponuro…
dotyk – przyjemnie/nieprzyjemnie, miękko/twardo, fajnie/niefajnie…


Poniżej znajdziecie karty do druku. Oprócz Zmysłaków (które możecie wydrukować jednokrotnie lub wielokrotnie, żeby wydłużyć rozgrywkę), kart oceniających (które możecie drukować w dowolnej ilości, w zależności od ilości graczy) i kart obiektów, znajdziecie też planszę z pustymi kartami, na których możecie narysować własne obiekty. My będziemy dorzucać kolejne karty w nadchodzących wpisach, więc bądźcie czujni.

Link do pobrania

Karty podzielone na grupy znajdują się na arkuszach A4, które można drukować nawet na domowej drukarce. Polecamy zastosować grubszy papier (np. taki o gramaturze 200g/m2), żeby karty zyskały trwałość. Po wydrukowaniu docinamy karty.

  1. KARTY ZE ZMYSŁAKAMI
  2. KARTY OCENIAJĄCE
  3. KARTY OBIEKTÓW
  4. KARTY PUSTE

Licencja

Plik kart do gry Zmysłaki oddaję do pobrania za darmo, ale TYLKO do użytku prywatnego! Oznacza to, że możecie wykorzystywać karty na własny użytek – drukować, grać z najbliższymi i tymi trochę dalszymi, ale nie zezwalam na ich komercyjne wykorzystanie (zarobkowe) – nie sprzedajemy ani kart, ani plików i nie używamy ich do stworzenia produktu na sprzedaż.

A jak tam Wasze zmysły? Któryś z nich jest Waszą super-mocą?

Jeśli szukacie pomysłów na inne gry i zabawy z dzieckiem polecam Waszej uwadze:

Do usłyszenia już wkrótce!

Author: Ewa Mazur

Mama uroczej dziewczynki, grafik z wykształcenia, zawodu i zamiłowania.

Dodaj komentarz