Nasz zielnik

W zeszłym roku zakupiłam przepięknie wydaną książkę autorstwa Kathy Willis z ilustracjami Katie Scott – Botanicum. Książka zainspirowała mnie do poprowadzenia z moją córką naszego własnego zielnika.

Kojarzycie może z podstawówki? Pani nauczycielka, na środowisku, kazała zbierać okoliczne chwasty i co jakiś czas rozliczała uczniów z lenistwa… Tak zapamiętałam pojęcie zielnika ze swojego dzieciństwa, tymczasem intuicja podpowiada mi, że taki „zbiór okolicznych chwastów” może być super przygodą i planem na świetną zabawę w wakacyjnych detektywów!

Czuję, że moje trzyletnie dziecko jest już gotowe, a mnie – ambitnemu nieogarowi, który jest otwarty na wiedzę związaną z florą, z pomocą przychodzą współczesne apki i aparat w telefonie.

Widzę to tak – piękna pogoda, idziemy na wycieczkę do pobliskiego parku, patrzymy, a tam trawa! Zrywamy źdźbło, robimy mu zdjęcie. Apka (np. PlantSnap) rozpoznaje z całą pewnością, że to trawa, a ja błyszczę przed dziecięciem wiedzą i zdobywam odznakę najmądrzejszego rodzica na świecie. 😉 Pociecha wkleja roślinkę do naszego zeszytu (uzbroiłam nas w porządny szkicownik na spirali Cansona, bo ufam tej firmie od czasów studiów na kierunku grafika), a ja opisuję ją, posiłkując się danymi z apki i bardzo, ale to bardzo bym chciała w tym miejscu połasić się o odręczny rysunek takiej udokumentowanej roślinki (już wiecie, czemu Canson ;P). Potem podziwiamy nasze dzieło, a przy okazji następnego spotkania towarzyskiego na placu zabaw, moje dziecko ma okazję opowiedzieć znajomym z przedszkola: a wiecie, to jest trwa – zrywałam taką z mamą i potem ją rysowałyśmy i szukałyśmy takiej w innych miejscach i znalazłyśmy ją też tam i tam i jeszcze tam!… CZAD! 😉

Plan jest ambitny, ale widocznie przyszedł już na takie czas, a co?! (dopiero co chwaliłam się Wam na insta, że zamierzamy z córką zbudować własnoręcznie domek dla lalek)

Reasumując – lista rzeczy, potrzebnych do przygotowania własnego zielnika:

– zeszyt – jest
– tasiemka do przyklejania roślinek – jest
– coś do pisania – jest
– ołówek do rysowania – jest
– pogoda – właśnie ma być (tak mówili)
– pogoda ducha – też jest
– roślinki – idziemy szukać! 😉

Ktoś jeszcze przyłączy się do naszej wakacyjnej przygody? A może Wy już macie swoje zielniki i chcecie podzielić się z nami jakimiś dobrymi radami – będziemy bardzo wdzięczne 🙂

Dodaj komentarz